Skąd pochodzę? No ja też bym chciał wiedzieć. Zostałem osierocony. Ale na szczęście para wilków mnie przygarnęła. Okazało że mieli córkę i byli Alfami. Diana (bo tak jej na imię) zaprzyjaźniła się ze mną. Widząc że tak świetnie się dogadujemy i mieliśmy zostać Alfami. Mieliśmy to dobre słowo bo jakaś banda złych wilków nas zaatakowała. Kazali mi uciekać z Dianą. Ona była wolniejsza i ją złapał wilk tak zwanej śmierci. -Lucky!!!-usłyszałem
-Puść ją!!
-Bo co mi zrobisz? Nagle poczułem że jestem silniejszy i skoczyłem bez namysłu wilka. Pościł ją i zaczęła uciekać. Chciałem za nią pobiec ale wilk mnie złapał. Wtedy ją ostatni raz widziałem. A co ze mną ? Było to tak:
-Jesteś silniejszy nisz myślałem -W nim jest coś tak Brandon
-Brandon?!-zdziwiłem się bo tak miał na imię mój przyszywany ojciec
-Tak w nim kiedyś coś było dzikiego ale niestety zostawił mnie dla innej wadery
-To co zatrzymamy go?
-Tak
Więc byłem trenowany na wilka śmierci. W końcu miałem zająć stanowisko Alfy bo biedna stara Emi. Ale dotarło że jestem inny od nich i to nie moje miejsce. Uciekłem. Spotkałem tyle rzeczy że głowa mała np. Krainę ognia wielorybie złote rybki i wiele więcej. Gdy nagle dostałem się w tereny mi nie znane.
-Jak myślisz to tereny śmierci?
-Nie wydaje mi się – odpowiedziała Aurora
-Lecimy? -Tak Zleciała z urwiska żeby mnie złapać na plecy ale kiedy skoczyłem to odsunęła. Zacząłem krzyczeć gdy nagle złapała mnie szponami i zaczęła się śmiać.
-Dzięki Aurora -,-
-Jak się bałeś
Lecieliśmy zobaczyliśmy coś dziwnego.
-To nie możliwe
-Co?
-To chyba Diana
-Myślisz że ciebie pamięta?
-Jest jeden sposób by to sprawdzić Zlecieliśmy tuż przed nią
<Diana?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz