Zbliżał się dzień wyklucia się młodych smoków. Ja i Nevada denerwowałyśmy się bardzo. Podczas gdy Nevada wyczekiwała maluchów, ja chodziłam w kółko przy jej jaskini.
SN: To już, już!
Ożywiłam się i podbiegłam do jaj. Jajka pękały jedno po drugim. Wykluły się cztery smoczyczki i 2 smoki.
Can: O, jakie one sa śliczne!
SN: Smoki nie mają być śliczne, tylko straszne!
Can: Nie denerwuj się Sierra, jestem pewna, że są równie straszne, co śliczne.
środa, 13 sierpnia 2014
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
Od Shante - Smutek i radość
Dziś podjęłam decyzję, zaraz wam wszystko opowiem...
Spacerowałam lasem, troszkę powęszyłam, upolowałam dwie młode sarny i zająca... i wróciłam do domu. Było mi nudno, poszłam do lasu po jakiegoś patyka żeby, no nie wiem , pogryźć go, naostrzyć kły... W końcu to zrobiło się nudne, a nawet bardzo... Podjęłam decyzję więc poszłam do Alfy, Blue Sky ...
Shante: Blue Sky, podjęłam pewną decyzję .
Sky: jaką ?
Shante: Chcę adoptować szczeniaka, a tak dokładnie to Niko - z uśmiechem powiedziałam.
Sky: To super !
Shante: To ja lecę przygotować się na niego , pa !
Shante pobiegła do swojej groty..
Nazbierała patyków, zrobiła tak jakby legowisko dla Niko, wyścieliła kwadratowy obszar króliczym futrem, trawą,liśćmi. Włożyła tam też kilka kości dla Niko, i powiedziała z uśmiechem do siebie:
Myślę że spodoba mu się nowy dom..
Spacerowałam lasem, troszkę powęszyłam, upolowałam dwie młode sarny i zająca... i wróciłam do domu. Było mi nudno, poszłam do lasu po jakiegoś patyka żeby, no nie wiem , pogryźć go, naostrzyć kły... W końcu to zrobiło się nudne, a nawet bardzo... Podjęłam decyzję więc poszłam do Alfy, Blue Sky ...
Shante: Blue Sky, podjęłam pewną decyzję .
Sky: jaką ?
Shante: Chcę adoptować szczeniaka, a tak dokładnie to Niko - z uśmiechem powiedziałam.
Sky: To super !
Shante: To ja lecę przygotować się na niego , pa !
Shante pobiegła do swojej groty..
Nazbierała patyków, zrobiła tak jakby legowisko dla Niko, wyścieliła kwadratowy obszar króliczym futrem, trawą,liśćmi. Włożyła tam też kilka kości dla Niko, i powiedziała z uśmiechem do siebie:
Myślę że spodoba mu się nowy dom..
niedziela, 10 sierpnia 2014
Od Diany C.D Shante
Siedziałam w moim ulubionym miejscu. Gdy nagle przybiegła Sky.
-Znalazłam waderę która potrzebuje pomocy medyka
-Dobra zaraz będę na miejscu
Pobiegłam do jaskini medycznej i zobaczyłam tą waderę. Miała dużą ranną nie daleko serca.
-Dość poważna rana ale wyjdzie z tego-powiedziałam-Aria podaj bandaż
Aria podała mi bandaż i opatrzyłam rany.
<Shante?>
-Znalazłam waderę która potrzebuje pomocy medyka
-Dobra zaraz będę na miejscu
Pobiegłam do jaskini medycznej i zobaczyłam tą waderę. Miała dużą ranną nie daleko serca.
-Dość poważna rana ale wyjdzie z tego-powiedziałam-Aria podaj bandaż
Aria podała mi bandaż i opatrzyłam rany.
<Shante?>
!!!
Bardzo proszę pisać opowiadania! Wkurzają mnie: Seth, Jasper i Karen! Proszę napisać opowiadania!!!
Od Shante C.D Diany
Pewnego dnia, kiedy byłam mała wydarzyło się coś strasznego a mianowicie...
Spałam spokojnie... Gdy nagle obudziłam się, z głodu, przypomniałam sobie że wczoraj nie zjadłam kolacji upolowanej przez tatę. Wybiegłam z naszej domowej jaskini do pobliskiego lasu. Złapałam trop.. ale nie wiedziałam czego, chyba ... zająca.. Shante sama do siebie: Hmm.. chyba nie jestem za mała na polowania ? W sumie nie ćwiczyłam tego na żywych istotach, ani .. nawet na jakimś patyku, nie interesowało mnie gryzienie, lubiłam się czaić na ptaki, kiedyś byłam blisko upolowania go.. ale, no cóż odleciał. Uważam że jestem dobra w polowaniu, potrafię zachować ciszę, skradać się, skaczę wysoko i daleko, no cóż nie mam kamuflażu leśnego, bo jestem biała... nie wiem czemu, przecież moja rodzina to typowi leśni łowcy.. a, i jestem też bardzo skupio... W tym momencie Shante walnęła głową w drzewo, i upadła. Powiedziała więc do siebie z uśmiechem , hmmm no może czasami nie ... I zobaczyła zająca.. i zatrzymała się. Ha.. wiedziałam że to zając ! Shante zaczęła się skradać do zająca... była dosyć blisko więc szykowała się do ataku , i ... skoczyła ! Zając uciekł, miała w pyszczku jedynie trochę jego sierści.. wpadła do jakiejś nory..dosyć wąskiej : Aaaa ! ... i wpadła w końcu na stromą góre i oczywiście za momęt.. spadła , i to do wody, jak na nieszczęście. Bo Shante nie nawidzi się kąpać i wogóle.. mieć z wodą doczynienia. Szybko brnęła do wody, bo czuła że jak nie spróbuje to się utopi , bo nie potrafi pływać .. Dotarła na plażę, bez pożywienia i wody pitnej... Znalazła dziurę, dosyć głeboką , ale nie tunel tylko .. poprostu dziurę. Zerwała trawę , liście pyszczkiem i wyścieliła sobie w tej dziurze legowisko.. i troszkę jagód, i malin przyniosła w pyszczku, położyła zbiory w rogu i zasypała ziemią.Przypomniała sobie o rodzinie i watasze.. Coraz bardziej tęskiniła... w końcu , usnęła... Śniła jej się rodzina, i ... i cała wataha jak jej szukają .. niewiedziała do końca o co chodzi w tym jej całym śnie .. zjadła jagody i maliny , które nie były najlepsze w smaku.. Żyła tak przez następny rok , poradziła sobie żyć z faktem, że nie ma już rodziny.. ale nadal wierzyła że ją znajdą ! Obudziła się i...wyszła z jej grotki i potknęła się i upadła i wturlała się do wody.. zemdlała .. obudziła się .. na statku, ale nie.. z rodziną tylko.. z ludźmi.. I wtedy jakiś człowiek powiedział do drugiego : E, ty ! Niemamy co jeść.. I ten pierwszy powiedział: Może tak.. ten wilk ? A ten na to: No dobra, to zabij go. Podszedł do mnie z nożem i powiedział : Przykro mi , ale muszę. wtedy ugryzłam go z całej siły a on dźgnął mnie nożem w brzuch... i w łapę , a potem bardzo mocno obok serca.. myślałam że nie przeżyję.. Właśnie cumowali statek do brzegu ,wyskoczyłam i pobiegłam ranna.. w las... Upolowałam zająca i zjadłam go.. Usnęłam ..
Wtedy znalazła mnie jakaś Blue Sky... była trochę starsza ode mnie , miałam 2 lata a ona 5.. Zaproponowała dołączenie do watahy.. zgodziłam się.. Powiedziałam medyczce i Blue Sky że jestem ranna.. Aria podała Dianie bandaż, a ta opatrzyła mnie, popatrzyła na mnie z współczuciem i powiedziała...
<Diana ?>
Spałam spokojnie... Gdy nagle obudziłam się, z głodu, przypomniałam sobie że wczoraj nie zjadłam kolacji upolowanej przez tatę. Wybiegłam z naszej domowej jaskini do pobliskiego lasu. Złapałam trop.. ale nie wiedziałam czego, chyba ... zająca.. Shante sama do siebie: Hmm.. chyba nie jestem za mała na polowania ? W sumie nie ćwiczyłam tego na żywych istotach, ani .. nawet na jakimś patyku, nie interesowało mnie gryzienie, lubiłam się czaić na ptaki, kiedyś byłam blisko upolowania go.. ale, no cóż odleciał. Uważam że jestem dobra w polowaniu, potrafię zachować ciszę, skradać się, skaczę wysoko i daleko, no cóż nie mam kamuflażu leśnego, bo jestem biała... nie wiem czemu, przecież moja rodzina to typowi leśni łowcy.. a, i jestem też bardzo skupio... W tym momencie Shante walnęła głową w drzewo, i upadła. Powiedziała więc do siebie z uśmiechem , hmmm no może czasami nie ... I zobaczyła zająca.. i zatrzymała się. Ha.. wiedziałam że to zając ! Shante zaczęła się skradać do zająca... była dosyć blisko więc szykowała się do ataku , i ... skoczyła ! Zając uciekł, miała w pyszczku jedynie trochę jego sierści.. wpadła do jakiejś nory..dosyć wąskiej : Aaaa ! ... i wpadła w końcu na stromą góre i oczywiście za momęt.. spadła , i to do wody, jak na nieszczęście. Bo Shante nie nawidzi się kąpać i wogóle.. mieć z wodą doczynienia. Szybko brnęła do wody, bo czuła że jak nie spróbuje to się utopi , bo nie potrafi pływać .. Dotarła na plażę, bez pożywienia i wody pitnej... Znalazła dziurę, dosyć głeboką , ale nie tunel tylko .. poprostu dziurę. Zerwała trawę , liście pyszczkiem i wyścieliła sobie w tej dziurze legowisko.. i troszkę jagód, i malin przyniosła w pyszczku, położyła zbiory w rogu i zasypała ziemią.Przypomniała sobie o rodzinie i watasze.. Coraz bardziej tęskiniła... w końcu , usnęła... Śniła jej się rodzina, i ... i cała wataha jak jej szukają .. niewiedziała do końca o co chodzi w tym jej całym śnie .. zjadła jagody i maliny , które nie były najlepsze w smaku.. Żyła tak przez następny rok , poradziła sobie żyć z faktem, że nie ma już rodziny.. ale nadal wierzyła że ją znajdą ! Obudziła się i...wyszła z jej grotki i potknęła się i upadła i wturlała się do wody.. zemdlała .. obudziła się .. na statku, ale nie.. z rodziną tylko.. z ludźmi.. I wtedy jakiś człowiek powiedział do drugiego : E, ty ! Niemamy co jeść.. I ten pierwszy powiedział: Może tak.. ten wilk ? A ten na to: No dobra, to zabij go. Podszedł do mnie z nożem i powiedział : Przykro mi , ale muszę. wtedy ugryzłam go z całej siły a on dźgnął mnie nożem w brzuch... i w łapę , a potem bardzo mocno obok serca.. myślałam że nie przeżyję.. Właśnie cumowali statek do brzegu ,wyskoczyłam i pobiegłam ranna.. w las... Upolowałam zająca i zjadłam go.. Usnęłam ..
Wtedy znalazła mnie jakaś Blue Sky... była trochę starsza ode mnie , miałam 2 lata a ona 5.. Zaproponowała dołączenie do watahy.. zgodziłam się.. Powiedziałam medyczce i Blue Sky że jestem ranna.. Aria podała Dianie bandaż, a ta opatrzyła mnie, popatrzyła na mnie z współczuciem i powiedziała...
<Diana ?>
sobota, 9 sierpnia 2014
wtorek, 5 sierpnia 2014
Od Blue Sky c.d Elijach
- Ech... Nie. Po prostu jestem dzisiaj w nie sosie. Popatrzyłam się na basiora. Elijach wydawał się załamany moimi słowami.
- Idź i baw się dobrze. Uśmiechnęłam się do niego lekko. - Wiesz... bardzo się cieszę, że do nas dołączyłeś.
Elijach uśmiechnął się, a ja rozłożyłam skrzydła i poleciałam na małe polowanie.
(koniec)
- Idź i baw się dobrze. Uśmiechnęłam się do niego lekko. - Wiesz... bardzo się cieszę, że do nas dołączyłeś.
Elijach uśmiechnął się, a ja rozłożyłam skrzydła i poleciałam na małe polowanie.
(koniec)
poniedziałek, 4 sierpnia 2014
niedziela, 3 sierpnia 2014
Od Elijach
Dzień był nadzwyczaj pogodny. Szybowałem po bezchmurnym niebie, na którym leniwie sunęły obłoki białego puchu. Wylądowałem na małej polanie nieopodal naszej watahy.
"Co ja tu robię?" moje myśli nie potrafiły się na niczym skupić. W oddali dostrzegłem równie rozkojarzoną co ja Sky. Zbliżyłem się do niej z wolna.
- Coś się stało? - spytałem miękkim głosem.|
- Nie... w sumie nic. Dlaczego pytasz?
- Wydałaś mi się zmartwiona. Gdybym mógł w czymś pomóc...?
Sky?
"Co ja tu robię?" moje myśli nie potrafiły się na niczym skupić. W oddali dostrzegłem równie rozkojarzoną co ja Sky. Zbliżyłem się do niej z wolna.
- Coś się stało? - spytałem miękkim głosem.|
- Nie... w sumie nic. Dlaczego pytasz?
- Wydałaś mi się zmartwiona. Gdybym mógł w czymś pomóc...?
Sky?
:D
Witajcie, witajcie, witajcie! Boże już za wami tęskniłam. To jak? Rozruszajmy wataszkę! Nadsyłajcie opo i polecajcie nas! :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)
