wtorek, 22 lipca 2014

;(

Ehh... Ja  dziś wyjeżdżam na obóz. Przepraszam was! Już tak po dołączaliście...  Ale słuchajcie! Cały sierpień nigdzie nie jadę i poświęcę wam czas!



Dowidzenia! Wracam drugiego Sierpnia! Blue Sky

Od Luck'eygo c.d Diana

-A czemu nie? -To ja ciebie zaprowadzę do Alfy Rozmawialiśmy o tym co się stało gdy się rozdzieliśmy.
-Sky to jest Lucky i chce dołączyć
-Więc... Mogę dołączyć?
-Jasne Diano mam dla ciebie kolejne zadanie
-Nie mogę mam inne sprawy na głowie
-Ale ja mogę pójść


<Sky, nie mam pomysłu na zadanie >

Od Rosalyn

Byłam głodna. Włóczyłam się po lesie w poszukiwaniu zwierzyny. Z każdym dniem stawałam się coraz bardziej zmęczona, każdy dzień bez posiłku zaniżał szansę na upolowanie czegoś. Upadłam na ziemię. Gdzieś w dali coś mi przemknęło... To był tłusty, okrągły i samotny królik. Miałam już wystrzelić sopel lodu, aż drogę zaszedł mi skrzydlaty basior.
- Ej! To mój obiad! - krzyknęłam za nim. Już złapał zająca, ale chyba mnie usłyszał i go puścił. A zwierzyna długo nie poskakała, ponieważ wilk ją przygniótł łapą. Basior będąc w drodze do mnie rzucił:
- To był obiad? To raczej mała przekąska! - podszedł bliżej. Zobaczył mnie całą, co go trochę zamurowało - A, przepraszam... Musiałaś długo wędrować. Pewnie jesteś zmęczona... - pobiegł do królika i przywlókł mi go
- Już, proszę.
- Dzięki. - wgryzłam się w soczyste mięso, oddałam mu nóżkę z mojego posiłku.
- Kim jesteś? - spytał po chwili
- Jestem Rosalyn. Na moją watahę napadł wróg i zostałam tylko ja. A ty jak się nazywasz?
- Vincent Thompson, ale mów mi Vins. Czyli mówisz, że nie masz watahy? - skinęłam głową.

< Vincent? >

Nowa Wadera!

Oto Senshi ! Witaj!





Od Arii - Wyprawa na Wieczną Wyspę cz 5 [ostatni

Burza śnieżna przeminęła z wiatrem. Postanowiłam coś zjeść. Zaglądam do plecaka a tam jest lodowy nietoperz!
A: Won! Sio! Fora ze dwora! Wtedy uciekł.
A: Durne szkodniki! Wszystko mi zjadły! Wrzasnęłam na całe góry. Wtedy Ziemia się zatrzęsła.
A: Szlak by to... Lawina zasypała wyjście z jaskini. Na szczęście jaskinia miała mnóstwo korytarzy. Zagłębiłam się i zobaczyłam coś niesamowitego...



 A: O, mój, Boże! Jak tutaj pięknie! Wtedy między błękitnymi skałami coś zabłysło. Podeszłam bliżej i ujrzałam korytarz a na jego końcu wspaniały lodowy diament


A: Czy to możliwe? Legenda jest prawdziwa? Legenda: "Na wyspie co jest daleko od lądu, w górach jaskina znajduję się lodu, w jaskini znajdują się same cuda, ale największym jest Diament co na niebiesko mruga"
A: Lodowy Diament Światła! Czyli to prawda! Diament co świeci na niebiesko! Myślałam że to zwykła bajka! Jaśniejszy od gwiazd i księżyca...Nie to niemożliwe! Ale przecież ja go widzę na własne oczy! Zaczęłam iść korytarzem omijając pułapki. Ale chcąc nie chcąc nadepnęłam na płytkę i wystrzeliłam kawałki lodu. Zdążyłam zrobić unik. Szybko pobiegłam po ten diament, wzięłam go i uciekłam. Jaskinia się zawaliła. Schowałam diament do plecaka, pobiegłam na statek i popłynęłam stronę domu.

3 dni później ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Dotarłam wreszcie do domu i od razu pobiegłam do Sky.
A: Sky! Sky! Wróciłam!
BS: Witaj w domu!
A: Dzięki za powitanie. Ale muszę odpocząć potem ci wszystko opowiem. Poszłam do jaskini.
S: Aria! Wróciłaś!
A: Cześć Soren! Wtedy do jaskini przyleciała Icie.
I: Aria! Już wróciłaś!
A Tak wiem ale muszę odpocząć, jestem padnięta. Mówiąc to rzuciłam plecak w kąt, położyłam się na mchu i chciałam zasnąć. Wtedy do jaskini weszła Sky.

<Blue Sky?>

Nowa wadera!

Powitajmy Rosalyn! 






Od Arii - Wyprawa na Wieczną Wyspę cz 4

Obudził mnie piorun. Była burza. Na szczęście leżałam pod półką skalną więc nie zmokłam. Noga szybko się zagoiła. Mogłam chodzić, ale gó*no mi to pomoże skoro nie mogę się wydostać z tego durnego kanionu! Wtedy właśnie wpadłam na pomysł. Użyłam Ice Blast i półka skalna się zawaliła, robiąc tym samym schody. A: Ale strome... Wzięłam rozbieg i jednym skokiem byłam już na górze.
A: Wow! Nowa moc! To była nowa moc - Jump.
A: Może mi się to przydać. No dobra. Trzeba iść dalej. Wyspa była ogromna. Postanowiłam pójść w moje strony, czyli tam gdzie jest zimno - Szczyty gór. Użyłam Jump i byłam w połowie drogi. Dopadła mnie burza śnieżna. Dla wilków lodu i śniegu, burza śnieżna to wybawienie. Dzięki temu odzyskujemy siły i jest 1% szans na zyskanie nowej mocy. Tak stało się w moim przypadku. Zdobyłam Snow Earthsquake. Skoczyłam w powietrze używając Jump, zakręciłam się w powietrzu i z hukiem spadłam na ziemie wywołując trzęsienie ziemi i jeszcze większą burze śnieżną. Weszłam do najbliższej jaskini i zasnęłam.


C.D.N

poniedziałek, 21 lipca 2014

Od Arii - Wyprawa na Wieczną Wyspę cz 3

Ruszyłam wgłąb lądu. Nic tylko wielka gęsta dżungla. Szłam przez te chaszcze przecinając pazurami liany. Coś wyczułam. Zajrzałam w krzaki a z nich wyskoczyło ...Coś wielkości myszy, miało mysi ogon a resztę słonia.
A: Co to za dziwadło? Ten tylko na mnie zatrąbił i uciekł w krzaki a ja za nim. I wtedy z krzaków wybiegło całe stado tych małych mutantów i mnie porwało.
A: Ej! Puszczać wy małe skurczybyki! Wrrr...Wypcham wami poduszkę! Zabiłam jednego, potem drugiego i tak dalej...W końcu je wybiłam. Wyplułam z pyska resztę ich szarego futra.
A: Pffu! Bleee! Będę przez dobre trzy tygodnie czyścić jęzor przez te małe skurw*syny! Poszłam dalej ciągle wypluwając z pyska resztki szarego futerka. Nie patrzyłam pod nogi i wpadłam do kanionu. Ostrym kamieniem przecięłam sobie całą łapę.
A: Ch*lera jasna... Wyciągnęłam z plecaka pajęczynę i korzeń łopianu. Na moje szczęście w kanionie było źródełko. Oczyściłam korzeń, wyżułam go do masy i posmarowałam nią ranę. Potem zawinęłam w pajęczynę a potem w trochę skóry która służyła za bandaż.
A: Ciekawe ile będę tu tak siedzieć... Szkoda że nie wzięłam żywokostu (korzeń wyżuty na masę leczy rany i złamania) ani suszonego liścia dębu...(zapobiega infekcji) Położyłam się na twardej ziemi i zasnęłam.

C.D.N

Od Diany c.d Lucky

Zobaczyłem że coś do mnie. To był gryf a na nim jakiś wilk.
-Cześć
-Cześć. Kim jesteś?
-No my się świetnie znamy ale czy mnie pamiętasz?  -Kto to może być?-pomyślałam-Czy to … nie to nie możliwe
-Lucky?
-Tak
-Ja myślałam że ty nie żyjesz
-Później ci opowiem co się stało
-Może chcesz dołączyć do watahy?

<Lucky?>

Od Canineii - jak zdobyłam towarzysza

Po kolacji poszłam do lasu i weszłam do ulubionej jaskini. Zobaczyłam tam gniazdo, a w nim sześć jaj. Po chwili z głębi wyskoczył wielki fioletowy smok.
SN: Czego chcesz od tych jaj?!!!
Can: Ja tylko chciałam... To twoje jaja?
SN: Oczywiście, że moje. Gdyby nie były moje, nie pilnowałabym ich!
Can: Jak masz na imię?
SN: Nevada. Sierra Nevada.
Can: Jestem Caninea. Miło cię poznać.
SN: Nie byłoby ci tak miło gdyby to twoje jaja były zagrożone!
Can: Obiecuję, że nic się nie stanie twoim jajom. Będziesz moim towarzyszem?
SN: Nie!
Can: Proszę, zgódź się.
SN: Dobrze.

Od Arii - Wyprawa Na Wieczną Wyspę cz 2

Byłam już daleko od lądu a wokół mnie nic tylko - Woda, woda wszędzie woda! Płynęłam tak 2 dni.
A: JAK WIELKI MOŻE BYĆ OCEAN?!?!?! Krzyknęłam na cały głos. Zaczęłam sobie pośpiewywać.
A: Na wyspach Bergamutach, podobno jest Kot w Butach, widziano także osła, którego mrówka niosła, jest kura samograjka, znosząca złote jajka, na dębach rosną jabłka, w gronostajowych czapkach, jest i wieloryb stary, co nosi okulary, uczone są łososie, w pomidorowym sosie, i tresowane szczury, na szczycie szklanej góry, jest słoń z trąbami dwiema i tylko...wysp tych nie ma. Zaczęłam myśleć
"A co jeżeli tak samo jest z tą Wieczną Wyspą? Cała wyprawa na marne!" Poszłam pod pokład i zasnęłam. W nocy był potworny sztorm. O mało mi statek nie zatonął. Wczesnym rankiem statek się zatrzymał. Patrze i co widzę - Wyspa!
A: Wieczna Wyspa! Nareszcie!!!!!! Zabrałam wszystkie swoje rzeczy, przywiązałam statek do brzegu i ruszyłam w głąb lądu. Co tam na mnie czeka?

C.D.N

Nowa Wadera!

Oto Kelly!


O nie!

Tak niewolno! Hypnotico zostaje WYRZUCONY. Napisał jedno opowiadanie! Dosyć! Z Sethem też tak nie długo będzie!


Nowy towarzysz!

Oto Sierra Nevada!


Nowy Towarzysz!


Oto Rosabella White Snow Rose! Towarzysz Valixy!


Od Valixy towarzysz

Siedziałam pod moim ulubionym drzewem. Nagle coś zaczęło spadać w moją stronę i to coś było coraz bliżej... i bliżej... i bliżej.
RWSR: Aaaa!
>BUM!<
Val: Kim ty jesteś?!
RWSR: Jestem Rosabella White Snow Rose, ale możesz mi mówić jak chcesz.
Val: Ale skąd ty się tu wzięłaś?
RWSR: Miałam turbulencje podczas lotu i wpadłam wprost na ciebie.
Val: Ale dokąd ty leciałaś?
RWSR: Miałam odwiedzić kuzynkę, ale to już nieważne. Zaczynasz mi się podobać i chętnie bym z tobą została.
Val: To możesz zostać moim towarzyszem.
RWSR: No nie wiem, nie wiem czy mi się to opłaca, ale zgoda. Tak Rosabella została moim towarzyszem.

niedziela, 20 lipca 2014

Powitajmy nowego Basiora!

To jest Eljach! Witaj!


Od Arii - Wyprawa na Wieczną Wyspę cz 1

Postanowiłam ruszyć się z miejsca mianowicie - udać się na wyprawę. Zabrałam ze sobą trochę rzeczy leczniczych takich jak Liście ogórecznika (Obniżają Gorączkę) Trybule (rzucie korzenia pomaga na ból brzucha) Miód (daje wielką ulgę dla gardła po nawdychaniu się np. Dymu) Korzeń łopianu (korzeń trzeba umyć z brudu i żuć go do masy która leczy zakażenia) i trochę Pajęczyny (owija się ją wokół urazu żeby zatamować krew i utrzymać ranę w czystości). Wzięłam także jedzenie. Potem zajrzałam do swojej drewnianej szafy. Miałam tam z jakieś 20 skórzanych i futrzanych ubrań. Mam też zdolności w szyciu więc uszyłam sobie ubrania. Spakowałam grube futrzane ubranie z kapturem na brzydką pogodę i przewiewny kubraczek ze skóry na gorące dni. Ale jak to spakowałam? Jak mówiłam zdolności w szyciu. Wzięłam ostrą kostkę, trochę skóry i uszyłam sobie duży plecak. Gdy wszystko było gotowe, włożyłam plecak na plecy i poszłam pogadać z Sky.
A: Witam cię Sky.
BS: Witaj Aria. A gdzie ty się wybierasz?
A: Właśnie o tym chcę z tobą pogadać - mam zamiar udać się na wyprawę. Czy mogłabym ruszyć na wieczną wyspę?
BS: Hm...Jeszcze nikt nigdy się nie odważył...Ale dobrze.
A: Dzięki. A kto zaopiekuję się Sorenem?
BS: Poproszę jakąś waderę żeby się nim zajęła pod twoją nieobecność.
A: Dziękuje ci. To ja będę się zbierać. Do zobaczenia!
BS: Do widzenia! Poszłam do lasu razem z Icie. Znalazłam mega wielki dąb. Icie użyła Dmuchnięcia (Macha skrzydłami wywołując wielki wiatr który powali wszystko) i dąb przewrócił się na ziemie jak domek z zapałek. Potem Icie użyła Wing Bite (tnie skrzydłami wszystko nawet stal) i już mam statek! Pod pokładem był magazynek w którym mogłam schować swoje rzeczy i moja własna sypialnia. Icie wzięła statek w swoje szpony i położyła w wodzie. Pożegnałam się z Sorenem i Icie, wsiadłam na statek i popłynęłam ku Wielkiej przygodzie na Wiecznej Wyspie!

C.D.N

Od Luck'ego

Skąd pochodzę? No ja też bym chciał wiedzieć. Zostałem osierocony. Ale na szczęście para wilków mnie przygarnęła. Okazało że mieli córkę i byli Alfami. Diana (bo tak jej na imię) zaprzyjaźniła się ze mną. Widząc że tak świetnie się dogadujemy i mieliśmy zostać Alfami. Mieliśmy to dobre słowo bo jakaś banda złych wilków nas zaatakowała. Kazali mi uciekać z Dianą. Ona była wolniejsza i ją złapał wilk tak zwanej śmierci. -Lucky!!!-usłyszałem
-Puść ją!!
-Bo co mi zrobisz? Nagle poczułem że jestem silniejszy i skoczyłem bez namysłu wilka. Pościł ją i zaczęła uciekać. Chciałem za nią pobiec ale wilk mnie złapał. Wtedy ją ostatni raz widziałem. A co ze mną ? Było to tak:
-Jesteś silniejszy nisz myślałem -W nim jest coś tak Brandon
-Brandon?!-zdziwiłem się bo tak miał na imię mój przyszywany ojciec
-Tak w nim kiedyś coś było dzikiego ale niestety zostawił mnie dla innej wadery
-To co zatrzymamy go?
-Tak
Więc byłem trenowany na wilka śmierci. W końcu miałem zająć stanowisko Alfy bo biedna stara Emi. Ale dotarło że jestem inny od nich i to nie moje miejsce. Uciekłem. Spotkałem tyle rzeczy że głowa mała np. Krainę ognia wielorybie złote rybki i wiele więcej. Gdy nagle dostałem się w tereny mi nie znane.
-Jak myślisz to tereny śmierci?
-Nie wydaje mi się – odpowiedziała Aurora
-Lecimy? -Tak Zleciała z urwiska żeby mnie złapać na plecy ale kiedy skoczyłem to odsunęła. Zacząłem krzyczeć gdy nagle złapała mnie szponami i zaczęła się śmiać.
-Dzięki Aurora -,-
-Jak się bałeś
Lecieliśmy zobaczyliśmy coś dziwnego.
-To nie możliwe
-Co?
-To chyba Diana
-Myślisz że ciebie pamięta?
-Jest jeden sposób by to sprawdzić Zlecieliśmy tuż przed nią

<Diana?>

Nowy Towarzysz!


Aria ma towarzysza! Oto Icie!


Od Arii - Icie

Było wcześnie rano. Wstałam, przeciągnęłam się i nie chcąc budzić Sorena, po cichutku wyszłam z jaskini. Usłyszałam jakiś wrzask i przed moimi łapami pojawił się śnieg. Z urwiska spadły skały. Pod skałami leżał ogromny ptak.

 Był to lodowy feniks. Podeszłam bliżej. Pod skałami było skrzydło tego ptaka.
F: Czego chcesz? Odejdź ode mnie!
A: Ej spokojnie. Jestem Aria a ty?
I: Jestem Icie. A teraz zostaw mnie w spokoju!
A: Niech się zastanowię...Nie. Pomogę ci tylko przestań się tak rzucać! Icie się uspokoiła. Użyłam Ice Blast i kamienie rozkruszyła lawina ostrych kawałków lodu. Obejrzałam skrzydło Icie. Było złamane. Takiego złamania nie mogłam uleczyć na miejscu. Potrzebowałam ziół.
A: Ze złamanym skrzydłem nie możesz latać. Wezmę cię do siebie i wyleczę skrzydło.
I: Nie dzięki! Samo się zagoi!
A: Takie złamanie samo się nie zagoi. Idziemy bez dyskusji! Chyba że wolisz tu umrzeć z głodu lub z pragnienia...
I: Dobra niech ci będzie... Poszłyśmy do mojego "Kącika Medycznego" czyli dużej nory obok mojej jaskini, gdzie przebywają wszyscy chorzy a ja i Diana możemy ich leczyć. Icie położyła się na mchu. Z magazynu (norka obok kącika medycznego) wyciągnęłam trochę ziół. Owinęłam nimi skrzydło Icie. Szybko się zagoiło. I: Dziękuje ci Ario. Zgodnie z kodeksem Feniksa, muszę teraz zostać twoją towarzyszką.
A: No dobrze, nie będę się sprzeciwiać Kodeksowi Feniksa. I tak Icie została moją towarzyszką.

Kolejne Zmiany!

Zobaczyliście chyba nowe strony? Wyjaśnię wszystko!

Wilk Miesiąca -  Zaczynamy od Sierpnia! (więcej na stronie)
Bank - Nasza nowa waluta to Junity. Każdy dostał na początek 200 Jun. (alpha dostała 250 Jun.) Skrót to Jun. W banku możemy zobaczyć ile mam kasy :P
Sklep - W sklepie płacimy Junitami. Możemy kupić tam różne rzeczy! Np. eliksiry czy jajka smoka!
Siedziba watahy - Tam dokładnie jest pokazane gdzie wataha się znajduje. Po prostu jak wygląda nasze terytorium. (tak naprawdę to Kapadocja xDxD XD)
Jaskinie - Mieszkania naszych wilków. Proszę wysłać do mnie w której jaskini chcecie mieszkać!
Odeszli... - Czyli wilki które odeszły.
Konkursy - Tam będą konkursy gdzie będzie można wygrać Junity i rzeczy ze sklepu.

To już wszystko :)

Nowy towarzysz!

Oto Sztormo! Towarzysz Diany!


Od Diany

Myślałam że utonę gdy nagle dziwny stwór wyciągnął. Stwór miał ostry dziób ,skrzydła i szpony. Odłożył mnie po dłuższym czasie.
-Jestem Sztormo
-Miło mi poznać ale dlaczego mnie uratowałeś?
-Jestem gryfem twego ojca i kazał mi cię strzec
-Aha ale ja mam dostarczyć ten kwiat Alfie
-Spokojnie ja cię podwiozę Przyleciałem nad watahą i zobaczyłam że prawie cały teren był porośnięty tymi chwastami. Wylądowaliśmy i pobiegłam do Sky.
-Sky! Sky! Mam ten kwiat!
-Dobra idź do siebie i zrób eliksir.
-Już lecę
Zrobiłam eliksir i popsikałam te chwasty zwiędły.
-Dzięki ci Diano- powiedziała Blue Sky
-Mi nie dziękuj gdyby nie Sztormo to bym nigdy tu nie dotarła

Zmiany!

Nasze wilki są nie mogą same umrzeć tylko wtedy gdy ktoś je zabije.
Można mieć 4 wilki :)


Szczeniak!

Aria znalazła szczeniaka! To Soren!



Od Arii - Zagubiony

Była beznadziejna pogoda. Nic tylko - Zimno i pada deszcz. "Ale beznadzieja..." pomyślałam. Padało tak trzy bite godziny i nadal.
A: NO DO JASNEJ ANIELKI CZY MOŻE W KOŃCU PRZESTAĆ PADAĆ?!?!?
Wrzasnęłam na całą jaskinie. Wtedy właśnie przestawało padać. Nagle nadstawiłam ucha.
"Mamo! Gdzie jesteś?" usłyszałam cieniutki głosik szczeniaka. Pobiegłam w stronę tego głosu. Po chwili moim oczom ukazał się szczeniak.





Podeszłam do niego.
A: Cześć mały. Jak masz na imię?
S: Soren...
A: Co się stało?
S: Nie wiem gdzie jest moja mama. Jedliśmy sobie obiad, kiedy mama powiedziała że mam uciekać. Zaczęliśmy biec, ja na przedzie. Wtedy wskoczyłem w krzaki, usłyszałem huk i mamy już nie było. Popatrzył na mnie swoimi wielkimi niebieskimi oczami.
A: Twoja mama już nie wróci...
S: Co? Nie!
A: Przykro mi mały... Wtulił się w moją łapę i zaczął płakać.
A: Chodź. Zabiorę cię do domu. Wzięłam go zapłakanego na plecy i poszłam do domu. Podeszłam do Blue Sky.
A: Witaj Blue Sky.
BS: Witaj. Co to za maluch?
A: Znalazłam go w lesie. Jego mama...Czy mógłby z nami zostać?
BS: Tak.
A: Dobrze. Wezmę go do domu. Weszłam do jaskini, wzięłam trochę mchu i zrobiłam mu w kącie wygodne posłanie.
A: No proszę. Zrobiłam ci tu przytulny kącik.
S: Dziękuje... Położył się na mchu i zasnął. Ułożyłam się na swoim posłaniu i również zasnęłam.

!

UWAGA! Jak ktoś widzi, że jego opo długo nie jest w watasze niezh mi napiszę! (Szczególnie chodzi o Dianę xD)

Mój e-mail: weronikapuchalska123450@interia.pl Można wysyłać opo też na ten adres :)


Caninea, Seth, Hypnotico i Jasper. Proszę napisać opo! Hypnotico jeszcze jeden dzień i zostanie WYRZUCONY!

Jak widzieliście zrobiłam zminę formularzy i u basiorach, i u waderach. Niektóre wilki (Caninea, Aria) nie miały takich zmian. Bardzo przepraszam, ale po prostu szerokość obrazków nie pozwalała na to.


sobota, 19 lipca 2014

Nowy basior w watasze!

Oto Lucky! Witamy!


Od Arii - Zaginiony Diament

W centrum watahy było jakieś wielkie zgromadzanie. Dowiedziałam się, że Blue Sky zgubiła swój najcenniejszy diament. Podobno zgubiła go obok jakiejś rzeki w lesie. Od razu bez namysłu ruszyłam do lasu i nad rzekę. W wysokiej trawie coś zabłyszczało. Zbliżyłam się ale okazało się że to zwykła kropla wody. Szłam dalej kiedy nadepnęłam na coś ostrego. Podniosłam łapę i ujrzałam piękny diament. Wzięłam go w pysk i zaniosłam Blue Sky.
A: Blue Sky czy to ten diament zgubiłaś?
BS: O tak to ten! Dziękuje ci bardzo Aria!
A: Nie ma za co. Zawsze chętnie służę pomocą. Po tej rozmowie odeszłam do jaskini by wyleczyć moją skaleczoną łapę. Gdy rana się zagoiła poszłam spać.

Powitajmy nową waderę!

Oto Aria!



Od Valixy C.D. Vincent

Poszliśmy ścieżką. Nie było łatwo, bo wszystkie szlaki były zatarte. W końcu naszym oczom ukazał sięwodospad.
Val: Jaki piękny. Trochę jak ja.
Vin: Tak, całkiem ładny. Zastanawiałam się, jak mogę się czegoś dowiedzieć o tej wielkiej masie wody. Zeszliśmy do połowy kotliny. Podeszłam bliżej po kamieniach i ześlizgnęłam się do jakiejś groty pełnej rubinów.
Valixy: Vincent? Czy ty to widzisz? Tyle klejnotów!


<Vincent?>

piątek, 18 lipca 2014

Witajcie!

Przyjechałam! Trzeba więc rozruszać naszą watahę! Zrobiłam banner:



KOD HTML: <a href="http://watahaskalistejdoliny.blogspot.com/" target="_blank" ><img src="http://i62.tinypic.com/168ipf4.gif" border="0" alt="Image and video hosting by TinyPic" ></a>

Proszę! Wklejajcie na howrse. wszędzie, gdzie są prezki. Dojdzie strona "Bannery" i kolejne bannery.
Wysyłajcie opo, zajmę się sojuszami. Mówcie o naszej watasze! Niexh nasza wataha się powiększy.
Wysyłajcie na howrse pomysły,żeby polepszyć naszą watahę!

Ps. Seth, a szczególnie Hypnotico! Proszę nadesłać opo!



niedziela, 6 lipca 2014

Ważne!

Dziś wyjeżdżam o 19.00 do Turcji. Przez 10 dni mnie nie będzie. Nie wysyłajcie opo ok?  Też jednak nie zapnoijcie tak bardzo o tej wataszce. Dziękuję bardzo Viczentowi, Dianie, i innym wilkom, którę systematycznie piszą. Seth i Hypnotico! Proszę po 10 dniach napisać opo!!!

PS. Obiecuję wam, że jak wrócę to rozruszmy tą watahę!

Od Diany

 Spadając tak w głąb lodowej jaskini stworzyłam lodową zjeżdżalnię. Gdy byłam na dole pierwsze co rzuciło mi się w oczy to kwiat na szkielecie wilka.
-Pewnie to moja mama
Podeszłam do kwiatu ale wyszedł nie znany mi dotąd wilk.
-Kim jesteś ?-spytałam
-Twoim koszmarem- odpowiedział i walnął laską w ziemie Gdy to zrobił wszystkie szkielety stanęły na równe łapy i zaczęły mnie atakować. Po dziesięciu minutach szarpaniny uciekałam z kwiatem. Gdy nagle lód pod łapami mi pękł. Wpadłam do wody ale nie miałam sił wypłynąć.


<c.d.n?>
Szablon wykonała Sasame Ka dla Zaczarowane Szablony