-Nie. Nie... trzeba- czułem, że krwi zostało mi już bardzo mało. Próbowałem wstać sam jednak mimo próby osunąłem się na ziemie kaszląc krwią. Zamknąłem oczy.
-Jestem V-Vincent- wydusiłem leżąc bezwładnie
<Valixy?>
czwartek, 29 maja 2014
środa, 28 maja 2014
Papatki :(
Żegnamy się z Little Smile. Nie będzie już do nas należeć.
Powód: Nieznajomy mi. Bez słowa odeszła(ale naprawdę).
PA! ;(((
Powód: Nieznajomy mi. Bez słowa odeszła(ale naprawdę).
PA! ;(((
Od Valixy C.D. Vincent
- A więc jednak żyjesz? Nic ci nie jest?
- Jest. I to wiele. - Wciąż dopisywało mu poczucie humoru.-
- Mam ci jakoś pomóc?
- Nie, nie trzeba.
- Może chociaż pomogę ci wstać?
>Vincent?<
- Jest. I to wiele. - Wciąż dopisywało mu poczucie humoru.-
- Mam ci jakoś pomóc?
- Nie, nie trzeba.
- Może chociaż pomogę ci wstać?
>Vincent?<
wtorek, 27 maja 2014
Wiadomość do Little Smile!
Little Smile! Dodaj proszę jakiś kontakt gdzie będę mogła się z tobą porozumieć! Bo jeśli nie możesz niestety zostać wygnana ;(
niedziela, 25 maja 2014
Od Vincenta
Ciemność. Czułem zimno. Przeniknęło mi skórę, wypełniło każdy kąt mojego ciała. Poczułem na sobie wzrok.
-Moja... siostra?- pomyślałem i uniosłem głowę Te zimne martwe oczy. Zadrżałem. Uśmiechnęła się jak zawsze pogodnie. -J-ja żyję? Jak? Podszedłem do niej kulejąc. Była taka dumna. Miała skrzydła... niczym anioł. Zasłużyła. W końcu oddała za mnie życie.
-N-nie zostawiaj mnie.
-Umarłam- szepnęła. Jej cienki głosik wywołał u mnie ciarki
-Proszę...- wyciągnąłem do niej rękę, gdy znikła Momentalnie moje oczy rozszerzyły się.
-Sophia!- przewróciłem się w miejsce, nad którym lewitowała moja siostra. Z mojego oka popłynęła łza. Poczułem niewyobrażalny ból. Wstałem z trudem i zacząłem niezdarnie biec przed siebie. Przewracałem się co jakiś czas o drobne krzaki, gałęzie, kamienie. Im więcej miałem w sobie nienawiści tym więcej mnie bolało. Wtedy usłyszałem. Głos mojej głowie. Głos, którego nie można opisać słowami. "Jesteś niczym" Poczułem mrowienie w policzku. Osunąłem się na ziemię. Dopiero kilka dni potem to zobaczyłem pentagram na swoim policzku. Uśmiechnąłem się tylko. Nic nie mogłem zrobić. Stałem się demonem. Postanowiłem zmienić się w wilka.
***700 lat potem*** Doszedłem nad jakieś urwisko. Przyglądałem się krajobrazowi. Zmieniłem się w człowieka i usiadłem na krańcu urwiska. Rozprostowałem skrzydła. Wschód słońca. Znów zmieniłem się w wilka. Nagle poczułem jak coś ciepłego spływa po moim policzku. Zapach krwi.
-Idioto. Jestem na urwisku- mruknąłem oblizując się. Położyłem się. Patrzyłem jak krew spływa na trawę. Po chwili cały mój bandaż nasiąknął czerwoną cieczą. Leżałem już w dość sporej kałuży. Zauważyłem zbliżającą się postać... to była wadera. Podbiegła w pośpiechu.
-Ej, ty żyjesz?- spytała. Uśmiechnąłem się tylko i włożył głowę w kałużę krwi.
-Nie.- -Ale poczucie humoru nie umarło -Um-marło- I zemdlałem.
<Valixy?>
-Moja... siostra?- pomyślałem i uniosłem głowę Te zimne martwe oczy. Zadrżałem. Uśmiechnęła się jak zawsze pogodnie. -J-ja żyję? Jak? Podszedłem do niej kulejąc. Była taka dumna. Miała skrzydła... niczym anioł. Zasłużyła. W końcu oddała za mnie życie.
-N-nie zostawiaj mnie.
-Umarłam- szepnęła. Jej cienki głosik wywołał u mnie ciarki
-Proszę...- wyciągnąłem do niej rękę, gdy znikła Momentalnie moje oczy rozszerzyły się.
-Sophia!- przewróciłem się w miejsce, nad którym lewitowała moja siostra. Z mojego oka popłynęła łza. Poczułem niewyobrażalny ból. Wstałem z trudem i zacząłem niezdarnie biec przed siebie. Przewracałem się co jakiś czas o drobne krzaki, gałęzie, kamienie. Im więcej miałem w sobie nienawiści tym więcej mnie bolało. Wtedy usłyszałem. Głos mojej głowie. Głos, którego nie można opisać słowami. "Jesteś niczym" Poczułem mrowienie w policzku. Osunąłem się na ziemię. Dopiero kilka dni potem to zobaczyłem pentagram na swoim policzku. Uśmiechnąłem się tylko. Nic nie mogłem zrobić. Stałem się demonem. Postanowiłem zmienić się w wilka.
***700 lat potem*** Doszedłem nad jakieś urwisko. Przyglądałem się krajobrazowi. Zmieniłem się w człowieka i usiadłem na krańcu urwiska. Rozprostowałem skrzydła. Wschód słońca. Znów zmieniłem się w wilka. Nagle poczułem jak coś ciepłego spływa po moim policzku. Zapach krwi.
-Idioto. Jestem na urwisku- mruknąłem oblizując się. Położyłem się. Patrzyłem jak krew spływa na trawę. Po chwili cały mój bandaż nasiąknął czerwoną cieczą. Leżałem już w dość sporej kałuży. Zauważyłem zbliżającą się postać... to była wadera. Podbiegła w pośpiechu.
-Ej, ty żyjesz?- spytała. Uśmiechnąłem się tylko i włożył głowę w kałużę krwi.
-Nie.- -Ale poczucie humoru nie umarło -Um-marło- I zemdlałem.
<Valixy?>
Od Jasper C.D.O Little Smile
-No wśród ludzi jest normalnie. Wzruszyłam ramionami.
-No, ale jak normalnie? -
-No dają ci jeść, opiekują się tobą lub uczą innych sztuczek.
-A krzywdy nie robią? - Zapytała niepewnie
-Nie. Są nawet bardzo mili.
< LittleSmile? Dziś musiałam napisać 11 opowiadań i wena siadła :[ >
-No, ale jak normalnie? -
-No dają ci jeść, opiekują się tobą lub uczą innych sztuczek.
-A krzywdy nie robią? - Zapytała niepewnie
-Nie. Są nawet bardzo mili.
< LittleSmile? Dziś musiałam napisać 11 opowiadań i wena siadła :[ >
Od Blue Sky C.D Setha
- Jestem .... Blue Sky.- Odparłam dumnie. -A ty?-
- Witaj jestem Seth.- Oboje się uśmiechnęliśmy.
- Masz wspaniałą moc.... - Odparłam.
- Dzięki... - Basior nagle posmutniał.
- Eee... Coś się stało?-
- Nie no wiesz.. jestem trochę samotny. - I posmutniał jeszcze bardziej.
- Czyli... szukasz domu? Watahy?- Zapytałam.
- Witaj jestem Seth.- Oboje się uśmiechnęliśmy.
- Masz wspaniałą moc.... - Odparłam.
- Dzięki... - Basior nagle posmutniał.
- Eee... Coś się stało?-
- Nie no wiesz.. jestem trochę samotny. - I posmutniał jeszcze bardziej.
- Czyli... szukasz domu? Watahy?- Zapytałam.
piątek, 23 maja 2014
Od Setha C.D Blue Sky
Wędrówka niesamowicie mi się dłużyła. Od dawna nic nie jadłem i w końcu zmuszony głodem zszedłem ze ścieżki aby zapolować. Czystym fuksem na wielkiej polanie pasły się jelenie. Przyczaiłem się w wysokiej trawie i spiąłem mięśnie do skoku. Już miałem rzucić się i zagryźć stojącą niedaleko łanię gdy nagle z lasu wybiegła szara wadera o niebieskich skrzydłach. Skoczyła na dorosłego jelenia i uwiesiła się zębami jego szyi. Jednak samiec przygotowany na atak łatwo zrzucił wilczycę i zaczął uciekać. Nie zastanawiając się długo skoczyłem za nim. Szybko dopędziłem samca i wdarłem się do jego umysłu. Jeleń po chwili ryknął z bólu, potknął się i zatoczył po ziemi. Szybko zakończyłem jego męczarnie. Wadera zdziwiona moim nagłym pojawieniem przyszła chwilę potem. -Jak ty to zrobiłeś?!- spytała zdziwiona nawet bez przedstawiania się.- Ten jeleń biegł obok ciebie. Nawet go nie dotknąłeś a ten po prostu padł! -Wiesz, nie lubię się chwalić tą zdolnością.- odparłem.- Mógłbym chociaż poznać twoje imię?
<Blue Sky?>
<Blue Sky?>
Od Little Smile C.D Jasper
- Czekaj co powiedziałaś ? Ludzi ? - Nie dowierzałam waderze bo wiem, że ludzie to bestie i przeżycie wśród nich to coś wielkiego. Znowu stałam się widzialna.
- Ludzi ? - Spytałam znowu.
- A co Cię to interesuje CO ?! - warknęła Jasper
- Opowiedz mi o tym ! Proszę - popatrzyłam się na Jasper błagalnie.
<Jasper ?>
- Ludzi ? - Spytałam znowu.
- A co Cię to interesuje CO ?! - warknęła Jasper
- Opowiedz mi o tym ! Proszę - popatrzyłam się na Jasper błagalnie.
<Jasper ?>
czwartek, 22 maja 2014
Od Canineii
Byłam sama jak palec. Szłam ścieżką po ośnieżonych górach. Wiał straszliwy wiatr. Włócząc się już sześć godzin, zauważyłam jaskinię, z której bije jasne światło. Nie czekając długo, weszłam do środka. Kiedy weszłam, światłą zgasły i ukazało się ciemne, ponure oblicze groty. Mały promień błyszczał jedynie w niewielkim jeziorku. Podeszłam bliżej, a ono przemówiło:
-Caninea? Czekaliśmy na ciebie bardzo długo. Przestraszyłam się bardzo, ale ono mówiło dalej:
-Nie bój się Canieneo, spójrz w lustro wody. I spojrzałam. Zobaczyłam jakąś wilczycę i szczeniaki. Jezioro wyjaśniło, że to moja mama - alfa ze wschodniego stada i moje rodzeństwo. Chwilę potem zobaczyłam napaść na nich i ogromne spustoszenie. Zauważyłam też, że wilczyca i wszystkie szczeniaki poza jednym, nie żyją. Woda powiedziała, że ten szczeniak, to ja. Nie mogłam powstrzymać łez, jednak jeziorko pokazało mi coś jeszcze; spokojną krainę w Skalistej Dolinie. Potem blask jeziora wyskoczył z wody i zaprowadził mnie tutaj. Zanim całkowicie zniknął, otoczył mnie świetlistym pyłem i blaskiem oraz powiedział, że poza moją wrodzoną mocą, da mi zupełnie nową moc, magię świetlistego, nocnego jeziora.
-Caninea? Czekaliśmy na ciebie bardzo długo. Przestraszyłam się bardzo, ale ono mówiło dalej:
-Nie bój się Canieneo, spójrz w lustro wody. I spojrzałam. Zobaczyłam jakąś wilczycę i szczeniaki. Jezioro wyjaśniło, że to moja mama - alfa ze wschodniego stada i moje rodzeństwo. Chwilę potem zobaczyłam napaść na nich i ogromne spustoszenie. Zauważyłam też, że wilczyca i wszystkie szczeniaki poza jednym, nie żyją. Woda powiedziała, że ten szczeniak, to ja. Nie mogłam powstrzymać łez, jednak jeziorko pokazało mi coś jeszcze; spokojną krainę w Skalistej Dolinie. Potem blask jeziora wyskoczył z wody i zaprowadził mnie tutaj. Zanim całkowicie zniknął, otoczył mnie świetlistym pyłem i blaskiem oraz powiedział, że poza moją wrodzoną mocą, da mi zupełnie nową moc, magię świetlistego, nocnego jeziora.
Od Blue Sky (C.D Valixy)
Stanęłam razem z waderą na wielkiej skale.
- Oto nasza wataha. pokazałam z góry waderze nasze terytorium.
- Mam nadzieje, że z nami będzie ci się dobrze żyć. Uśmiechnęłam się.
Wadera odwzajemniła uśmiech.
- Zapoznaj się z członkami. Ja muszę lecieć, bo mam dużo pracy. Następnie razem z waderą zeszłyśmy do terytorium i zostawiłam ją. Wilki jeszcze jej nie zauważyły. Więc mrugnęłam do niej, żeby do kogoś podeszła.
(koniec opowiadania)
- Oto nasza wataha. pokazałam z góry waderze nasze terytorium.
- Mam nadzieje, że z nami będzie ci się dobrze żyć. Uśmiechnęłam się.
Wadera odwzajemniła uśmiech.
- Zapoznaj się z członkami. Ja muszę lecieć, bo mam dużo pracy. Następnie razem z waderą zeszłyśmy do terytorium i zostawiłam ją. Wilki jeszcze jej nie zauważyły. Więc mrugnęłam do niej, żeby do kogoś podeszła.
(koniec opowiadania)
Od Diany
Nazywam się Diana. Jestem wilkiem lodu i śmierci. Moja matka była alfą watahy lodowego jeziora. Wataha lodowego jeziora walczyła z wilkami kosy śmierci. Moja mama zakochała się w alfie kosy śmierci i tak zakwitną pokój. Wtedy ja się urodziłam , byłam rozpieszczoną córeczką mamusi. Ale nie każdemu podobało się że wilki z dwóch różnych watah są w pokoju. Pewnego dnia zaatakowała nas grupa niezadowolonych z pokoju. Zabili wszystkich oprócz mnie. Uciekłam szukając innej watahy. W końcu znalazłam watahę skalistej doliny.
Od Valixy
Był wieczór, wędrowałam lasem. Byłam strasznie głodna, a nie mogłam upolować nawet zwykłej ryby w jeziorze. Za szesnastym razem wreszcie udało mi się złapać młodą płoć. Jednak nie dawało mi to satysfakcji. Wciąż doskwierał mi głód, a teraz jeszcze zmęczenie. Znalazłam ciemną jaskinię i postanowiłam się tam zdrzemnąć. Rano obudziłam się jeszcze bardziej spragniona i głodna, niż byłam dnia poprzedniego. Po chwili zauważyłam sarnę. Byłam tak zrezygnowana, że bałam, się, że to fatamorgana. Na szczęście był to prawdziwy, dorodny samiec sarny. Wreszcie upolowałam sobie normalny posiłek. Teraz, kiedy byłam już najedzona ruszyłam dalej. Po 5 kilometrach zauważyłam jakąś waderę, podeszłam więc do niej i zapytałam, gdzie koczuje najbliższa wataha. Wadera odpowiedziała, że ma na imię Blue Sky i że jest waderą alfa watahy, która osiadła się zaledwie pół kilometra od miejsca, gdzie się w tej chwili znajdują. Zaprowadziła więc mnie tam i pozwoliła, bym dołączyła do watahy.
<Blue Sky>?
<Blue Sky>?
środa, 21 maja 2014
Od Jasper C.D.O Little Smile
-Bo mi się chce! - Warknęłam.
-Czemu jesteś taka agresywna? I można by było załatwić to pokojowo?
-Pokojowo? To przereklamowane. W tych czasach nie ma czasu na pertraktacje.
-Mówisz jakbyś miała o tym naprawdę wielką wiedzę .
- Bo mam. Jak się wychowujesz wśród ludzi to wiesz.
< LittleSmile ? Brak weny strzelił :( >
-Czemu jesteś taka agresywna? I można by było załatwić to pokojowo?
-Pokojowo? To przereklamowane. W tych czasach nie ma czasu na pertraktacje.
-Mówisz jakbyś miała o tym naprawdę wielką wiedzę .
- Bo mam. Jak się wychowujesz wśród ludzi to wiesz.
< LittleSmile ? Brak weny strzelił :( >
Od LittleSmile cd. Jasper
Wilk przygwoździł mnie do ziemi i zaczęłam się drzeć.
- AAAA !! Zostaw mnie !! - Stałam się niewidzialna i jakoś uwolniłam się ze szponów wilczycy. Bałam się stać widzialna i z bezpiecznej odległości spytałam:
- Czemu się na mnie rzuciłaś ?-
<Jasper?>
- AAAA !! Zostaw mnie !! - Stałam się niewidzialna i jakoś uwolniłam się ze szponów wilczycy. Bałam się stać widzialna i z bezpiecznej odległości spytałam:
- Czemu się na mnie rzuciłaś ?-
<Jasper?>
Od Jasper (część 2)
Ten zapach był taki nieprzyjemny, ale i zarazem taki znajomy. Rozejrzałam się dookoła. Pod jedną ze ścian leżało to czego szukaliśmy. Wiedziałam co mam robić. Moim jedynym zadaniem było znaleźć to oraz sprawdzić czy jest bezpiecznie. wybiegłam z budynku i szczeknięciem dałam znak, że wszystko jest w porządku. Steve ( gdyż tak miał na imię mój opiekun ) poklepał mnie po łbie. Wyważył drzwi i wbiegł do środka. Siadłam i czekałam na jego powrót. Nagle do mojego nosa dobiegł cudowny zapach. Oblizałam się i pobiegłam w stronę z której dobiegała ta cudowna woń. Po kilku minutach byłam na miejscu. Ujrzałam małą budkę z hot dogami. Podeszłam i już chciałam złapać jedną z bułek, ale zanim to zrobiłam sprzedawca mnie odgonił. Szczeknęłam cicho i odbiegłam. Postanowiłam, że pójdę w świat. Po około trzech dniach biegu znalazłam się na małej polance w lesie. Nagle ujrzałam jakiegoś psowatego. Skoczyłam na niego i przygwoździłam do ziemi.
< Ktoś ? >
< Ktoś ? >
Od Hypnotico
Ciągle przeczesywałem las. Ciągle czegoś szukałem. .Zmęczony od paro godzinnej wędrówki postanowiłem gdzieś się zdrzemnąć.Po kilkunastu minutach znalazłem jamę w której postanowiłem zostać na noc.Rano obudziłem się głodny i trochę brudny.Wytrzepałem się z brudu i piasku. Postanowiłem upolować zająca.Po krótkim biegu zacząłem delektować się pysznym mięsem zająca.Już najedzony postanowiłem dalej szukać tego co miałem... mianowicie swojego miejsca na świecie,watahy.Ruszyłem przed siebie i cicho szepnąłem:
-Może to dziś akurat ten dzień kiedy spełni się moje życzenie...-Westchnąłem i dalej szedłem,przed siebie.Wkrótce znów się ściemniło i byłem bardzo zmęczony. Postanowiłem zdrzemnąć się znów.Znalazłem jaskinię.Wydawała się duża,przytulna i miła.Ułożyłem się wygodnie i znów ogarnął mnie słodki,wilczy sen.Gdy już nadszedł ranek, przeciągając się zacząłem węszyć za kolejnym śniadankiem.W moje nozdrza nie wbił się zapach zająca czy jelenia ale...innych wilków! Od razu zabrałem się za tropienie wilków.Znalazłem.Okazała się to mała wataha wilków...z chęcią bym do niej dołączył.Po odpowiednim przygotowaniu się na ten moment, udałem się do Alphy.Udało mi się! Dołączyłem do watahy...marzenie się spełniło.Teraz tylko czekać na kolejne wydarzenia.
-Może to dziś akurat ten dzień kiedy spełni się moje życzenie...-Westchnąłem i dalej szedłem,przed siebie.Wkrótce znów się ściemniło i byłem bardzo zmęczony. Postanowiłem zdrzemnąć się znów.Znalazłem jaskinię.Wydawała się duża,przytulna i miła.Ułożyłem się wygodnie i znów ogarnął mnie słodki,wilczy sen.Gdy już nadszedł ranek, przeciągając się zacząłem węszyć za kolejnym śniadankiem.W moje nozdrza nie wbił się zapach zająca czy jelenia ale...innych wilków! Od razu zabrałem się za tropienie wilków.Znalazłem.Okazała się to mała wataha wilków...z chęcią bym do niej dołączył.Po odpowiednim przygotowaniu się na ten moment, udałem się do Alphy.Udało mi się! Dołączyłem do watahy...marzenie się spełniło.Teraz tylko czekać na kolejne wydarzenia.
Od Jasper (część 1)
Pewna tuż obok stosunkowo wysokiego blondyna. Mój oddech był przyśpieszony, a wzrok nerwowo latał od jednej ściany do drugiej. Nie wiem czy jestem na to gotowa niby od zawsze do tego trenowałam, ale jeżeli stchórzę? Jeżeli w ostatniej chwili jednak się przestraszę i wszystko zawalę. Bardzo chciałam wyskoczyć przez jedno ze szklanych okien, ale materiałowe, grube pasy uprzęży mnie przed tym powstrzymywały. Chciało mi się wyć, ale tego nie robiłam. A zresztą po co hałasować? Już dość miałam najróżniejszych odgłosów od których tu się roiło. Miałam wtedy półtora roku czyli byłam dość młoda, a to miała być moja pierwsza misja. Po jakiś 20 minutach byliśmy na miejscu. Jak tylko poczułam, że nic mnie nie przytrzymuje wyskoczyłam na ulicę. Przede mną był wielki odrapany budynek.
-No już biegnij. - Usłyszałam polecenie. Jak na wystrzał ruszyłam do przodu i przez jedną z dziur w drzwiach wbiegłam do środka. Do mojego nosa dobiegł zatęchły, słodki i lepki zapach krwi. Wzdrygnęłam się.
C.D.N. ( brak czasu na napisanie )
-No już biegnij. - Usłyszałam polecenie. Jak na wystrzał ruszyłam do przodu i przez jedną z dziur w drzwiach wbiegłam do środka. Do mojego nosa dobiegł zatęchły, słodki i lepki zapach krwi. Wzdrygnęłam się.
C.D.N. ( brak czasu na napisanie )
wtorek, 20 maja 2014
sobota, 17 maja 2014
piątek, 9 maja 2014
Cześć!
Hej! Jestem Weronika i właśnie utworzyłam tą watahę. Zapraszam wszystkich! Mam nadzieje, że ta wataha będzie się rozkręcała. :)
jeszcze ją buduje:)
Jeśli macie jakieś pytana to na pw na howrse weronikagg67 ! :)
jeszcze ją buduje:)
Jeśli macie jakieś pytana to na pw na howrse weronikagg67 ! :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




