niedziela, 25 maja 2014

Od Vincenta

Ciemność. Czułem zimno. Przeniknęło mi skórę, wypełniło każdy kąt mojego ciała. Poczułem na sobie wzrok.
-Moja... siostra?- pomyślałem i uniosłem głowę Te zimne martwe oczy. Zadrżałem. Uśmiechnęła się jak zawsze pogodnie. -J-ja żyję? Jak? Podszedłem do niej kulejąc. Była taka dumna. Miała skrzydła... niczym anioł. Zasłużyła. W końcu oddała za mnie życie.
-N-nie zostawiaj mnie.
-Umarłam- szepnęła. Jej cienki głosik wywołał u mnie ciarki
-Proszę...- wyciągnąłem do niej rękę, gdy znikła Momentalnie moje oczy rozszerzyły się.
-Sophia!- przewróciłem się w miejsce, nad którym lewitowała moja siostra. Z mojego oka popłynęła łza. Poczułem niewyobrażalny ból. Wstałem z trudem i zacząłem niezdarnie biec przed siebie. Przewracałem się co jakiś czas o drobne krzaki, gałęzie, kamienie. Im więcej miałem w sobie nienawiści tym więcej mnie bolało. Wtedy usłyszałem. Głos mojej głowie. Głos, którego nie można opisać słowami. "Jesteś niczym" Poczułem mrowienie w policzku. Osunąłem się na ziemię. Dopiero kilka dni potem to zobaczyłem pentagram na swoim policzku. Uśmiechnąłem się tylko. Nic nie mogłem zrobić. Stałem się demonem. Postanowiłem zmienić się w wilka.

***700 lat potem*** Doszedłem nad jakieś urwisko. Przyglądałem się krajobrazowi. Zmieniłem się w człowieka i usiadłem na krańcu urwiska. Rozprostowałem skrzydła. Wschód słońca. Znów zmieniłem się w wilka. Nagle poczułem jak coś ciepłego spływa po moim policzku. Zapach krwi.
-Idioto. Jestem na urwisku- mruknąłem oblizując się. Położyłem się. Patrzyłem jak krew spływa na trawę. Po chwili cały mój bandaż nasiąknął czerwoną cieczą. Leżałem już w dość sporej kałuży. Zauważyłem zbliżającą się postać... to była wadera. Podbiegła w pośpiechu.
-Ej, ty żyjesz?- spytała. Uśmiechnąłem się tylko i włożył głowę w kałużę krwi.
-Nie.- -Ale poczucie humoru nie umarło -Um-marło-  I zemdlałem.

<Valixy?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonała Sasame Ka dla Zaczarowane Szablony