Wędrówka niesamowicie mi się dłużyła. Od dawna nic nie jadłem i w końcu zmuszony głodem zszedłem ze ścieżki aby zapolować. Czystym fuksem na wielkiej polanie pasły się jelenie. Przyczaiłem się w wysokiej trawie i spiąłem mięśnie do skoku. Już miałem rzucić się i zagryźć stojącą niedaleko łanię gdy nagle z lasu wybiegła szara wadera o niebieskich skrzydłach. Skoczyła na dorosłego jelenia i uwiesiła się zębami jego szyi. Jednak samiec przygotowany na atak łatwo zrzucił wilczycę i zaczął uciekać. Nie zastanawiając się długo skoczyłem za nim. Szybko dopędziłem samca i wdarłem się do jego umysłu. Jeleń po chwili ryknął z bólu, potknął się i zatoczył po ziemi. Szybko zakończyłem jego męczarnie. Wadera zdziwiona moim nagłym pojawieniem przyszła chwilę potem. -Jak ty to zrobiłeś?!- spytała zdziwiona nawet bez przedstawiania się.- Ten jeleń biegł obok ciebie. Nawet go nie dotknąłeś a ten po prostu padł! -Wiesz, nie lubię się chwalić tą zdolnością.- odparłem.- Mógłbym chociaż poznać twoje imię?
<Blue Sky?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz