-Vincent, ty... wszystko dobrze? Coś mruknąłeś pod nosem i zamieniłeś się w jakiegos dziwnego nieznajomego mi stwora. Chyba mnie nie widziałeś, a ja ciągle tu byłam, przy tobie.
-Coś takiego, naprawdę, naprawde cię nie zauważyłem.
-Vins, to nie ja odeszłam, to Can.
>Vincent?<
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz